RSS
 

Po co tytuł :P ;)

29 gru

Rok 2015 dobiega końca. Dla mnie był on raz lepszy raz gorszy. Ale końcówka była najlepsza. Wszystko się zmieniło. Na lepsze i wszystko idzie w dobrym kierunku. Jestem bardziej otwarta na innych. Kiedyś miałam z tym problem. Nie umiałam „rozmawiać” a tym bardziej żartować.trafiłam na ludzi, którzy mnie akceptują taka jaką jestem. I to mnie cieszy. Kiedyś nie śmiałam się tak często jak teraz. Dzień bez uśmiechu – dniem straconym :-D Chociaż zdarzają się dni bez humoru. Że bez nożna nie podchodź. Ale to normalka.

 

Początek roku będzie dla mnie dość intensywny. Egzaminy w szkole – muszę to łączyć z pracą fizyczną. Ale nie narzekam – jestem silna i zaradna – daję radę mimo wszystko. Czeka mnie zabieg na serce. Trochę tego jest. Ale co nas nie zabije to nas wzmocni – podobno.

 

Postanowienia noworoczne ? Hmm nie nie robię tego. Po co ? Jeżeli chcę coś postanowić robię to od razu. Nie potrzebuję okazji typu nowy rok, święta czy coś . Postanawiam i robię, owszem kiedyś robiła postanowienia ale nic z tego nie wychodziło. Nie ma to dla mnie sensu. Mam tylko nadzieję że nadal będę miała siły na walkę z przeciwnościami,że nadal będę dawała radę .

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Znowu Jestem….

27 gru

Wiele razy zabierałam się za pisanie. Wiele razy chciałam wykasować całkowicie bloga. Ale nie zrobiłam tego. Przecież właśnie dziś chcę coś napisać. Coś wyrzucić z siebie.  Wiele się zmieniło. Moje życie się zmienia – na lepsze ? Tak – na lepsze.  Co się działo – co się dzieje. Hmm mam pracę, poznałam fajnych ludzi – to najważniejsze.  Zaręczyłam się – jestem szczęśliwa.

Jeżeli chodzi o mnie samą – zaczynam siebie akceptować – łatwo nie jest. Ale dostrzegam swoje zalety.  Wymieniłam garderobę – dalej ją wymieniam. Na rozmiary mniejsze. Kupuję sukienki – bo dobrze się w nich czuję. Dbam jeszcze bardziej o siebie. Cieszy mnie to. Czuję się prawdziwą wartościową kobietą. Nie czułam tego chyba nigdy . A teraz jest inaczej – jestem pewna siebie i to widać. Wiem jeszcze wiele muszę poprawić u siebie – ale nie oszukujmy się – ideałów nie ma . I dobrze – bo nudno by było.

Kurczę ciężko pisać jakoś. A tyle słów na usta się ciśnie. To pewno będzie proces. Ale ważne że znowu zaczęłam pisać.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mała wielka spowiedź ?

02 cze

Właśnie tak. Może uda mi się wyrzucić z siebie to co było to co przeżyłam. W końcu to mój blog moje życie. Hmm od czego zacząć. Może od tego że zawsze byłam zakompleksiona. Ale tak po dwudziestych urodzinach to się zmieniło. Schudłam zaczęłam wychodzić do ludzi. Tylko szkoda że nie do tych co trzeba. Takie wrażenie mam że zachowywałam się trochę jak spuszczony pies z łańcucha. Całe życie przywiązany a jak zaznał wolności to szalał. No cóż może głupie przyrównanie. No tak ale całe życie byłam dla wszystkich nikim. Byłam taką dziewczynką do bicia. Jak trzeba było się wyżyć, wyśmiać to mnie się obrywało. Cały czas słyszałam że jestem nikim. Ale potem zaczęłam żyć po swojemu, zaczęłam wychodzić. Ludzie, którzy kiedyś się ze mnie wyśmiewali chcieli się ze mną przyjaźnić. Błazenada – pokazałam im gdzie ich miejsce jest.

Zaczęło się od tego że kuzynka wyciągnęła mnie na dyskotekę. Poszłam chociaż nie chciałam iść. Bo ja ? Po co ? Przecież wszyscy mnie wyśmieją . Ale poświęciłam się i poszłam.Tam poznałam 2 osóbki płci męskiej. no tak byli przemili ale potem miło nie było. Ech ja naiwna zakochałam się po jakimś czasie. Nazwijmy go panem X a kolegę panem Y. No to pan X zawrócił mi w głowie, wierzyłam mu jak głupia. Ech pan Y ostrzegał, prosił żebym go wywaliła ze swojej główki. Okazało się że pan X ma żonę dzieci. Ech ale to nie koniec . Pan Y ciągle mówił że X ma wiele kobiet itp. A że mieliśmy wspólnych znajomych – i że spotkaliśmy się na urodzinach mojej koleżanki – wtedy przejrzałam na oczy i dostałam obuchem w głowę. A dlaczego ? A dlatego że wieczorem w innym pokoje pan X zabawił się z matką koleżanki a potem z siostrą koleżanki – ta siostra miała wtedy 15 lat. Byłam wstrząśnięta w mojej głowie było mnóstwo myśli. Załamka i niedowierzanie,obrzydzenie. Dobrze że ta koleżanka porządna bo mym chyba więcej nie wytrzymała psychicznie. Ale Pan Y ostrzegał – no właśnie a ja uparta swoje.

A co z Panem Y ? A więc przyjaźń trwała do puki on się nie zakochał we mnie. Porażka totalna bo on miał żonę – której nie kochał i z którą już nie był i dziecko. Ale ja nie mieszałam się w takie układy.  Przecież zawsze mogli do siebie wrócić. Ale ja też się potem zakochałam. Ale szybko się to skończyło. Jednak Pan Y ma u mnie wdzięczność do końca życia – bo gdyby nie on – mnie już by nie było. Kiedyś na dyskotece ktoś mi coś dosypał do picia. Wyszłam na pole – Pan X wtedy nawet tym się nie przejął. Ja doszłam do ławki. Siadłam. Wszystko słyszałam ale nie mogłam się ruszyć. Ktoś mnie chciał zabrać, gdzieś wywieść. A ja nawet nie mogłam uciekać. Traciłam siły i w ogóle zaczęłam tracić świadomość. Pan Y przyleciał – zabrał mnie. Zaprowadził do koleżanki. Po drodze rozwalił sobie nos przeze mnie. Tzn. zaczęłam tracić przytomność i upadałam z żebym ja głowy nie rozwaliła o beton on się podłożył i upadłam na niego a on nochala rozwalił. Był ze mną  całą noc.  Ale potem się wszystko urwało. I chyba dobrze.

Po jakimś czasie poznałam Pana Y. Ech moje życie wtedy zamieniło się w koszmar. Bo życie z kimś, dla kogo jest ważny tylko alkohol to nie życie to udręka. Ale ja oczywiście nie dałam sobie tego wytłumaczyć. Musiało dojść do złego. Pan Z miał kolegę, który tłumaczył że nie że będę cierpieć. Inne jego laski też cierpiały ale on ich nie ostrzegał. Ale mnie strasznie lubi i że mam dać sobie spokój. Robił wszystko żebyśmy się rozstali. Ten kolega pisał do Pana Y smsy że jesteśmy razem, że się spotykamy itp. Widziałam te smsy i musiałam się gęsto tłumaczyć. No cóż . Kolega potem zginął. Ech myślałam wtedy że też umrę- to straszne kiedy ginie przyjaciel. Ból piekielny. Wracając do Pana Y – hmm zaczęło mu bardzo odbijać, czasami wyrzucał w środku nocy z domu czasem zamykał w pokoju. Straszy że mnie zabije jak znajdę sobie kogoś innego. Doszło to deko że trafiłam w stanie złym do szpitala. Wykończył mnie. I wtedy zaczęłam pojmować jak bardzo mnie niszczy, jak bardzo mnie krzywdzi. Ale potem uprosił mnie że się zmieni. Ja głupia uwierzyłam. I znowu się zaczęło. Ale po krótkim czasie już nie chciałam, ja miałam dość. Zerwałam z nim kontakty – ale on zaczął wysyłać smsy z groźbami. Zmieniał nr.tel i wydzwaniał do mnie z groźbami. bałam się ale wiedziałam że nie mogę dać się zastraszyć i pokazać że się boję. Po jakimś czasie się skończyło. Zmieniłam numer. I miałam spokój. Ale teraz jest mężem mojej koleżanki. Poznałam ją przez przypadek i przez przypadek  dowiedziałam się że z nim jest. Łatwo nie ma ale też nie ma tak źle jak ja z nim byłam. Hmm zmienił się. Nie wiem. Nie wnikam.  Jak się dowiedział że ja się koleguję z jego żoną to poszedł się upić. Kiedyś z jej tel. zadzwonił do mnie. Ale jak usłyszałam jego głos odłożyłam słuchawkę. I na tym się skończyło.

Już nie chciałam żadnych związków. żadnych facetów. Tyle krzywdy co doznałam. Stwierdziłam że chcę być sama. Nie chcę być raniona. Ale pojechałam z koleżanką na dyskotekę. Tam poznałam Pana z którym jestem już prawie 8 lat. Początki były trudne, bo ja się bałam. Nie wierzyłam  że ktoś mnie może pokochać.  Bałam się ponownej krzywdy. Ale przełamałam się. I teraz jestem szczęśliwa.

A z tamtych czasów zostały tylko wspomnienia. Ludzie ? Tak  kilka osób które mi pomogły. Z resztą nie chce mieć nic wspólnego.

Ciężko mi było to napisać. Ale napisałam. Długo to trwało nim się przemogłam. Ale wyrzuciłam to z siebie.

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Brak Tytułu

10 maj

Sama nie wiem co napisać. Dużo myśli w głowie, tylko nie wiem jak je uwolnić. Jakaś blokada we mnie siedzi. Ale dlaczego ? Przecież po to stworzyłam bloga by wszystko wywalić z siebie. Myślałam że będzie to proste a wyszło na to że nie bardzo. Często tłumimy wiele rzeczy w środku, boimy się ich ujawnić nawet przed sobą. Ale jednak są one w nas. I lepiej je czasem wyrzucić. Czasami przeszłość mnie męczy – tzn. myślę czy wiele błędów popełniłam czy właściwie postępowałam. Hmm święta nie byłam, i nagrzeszyłam trochę. Ale wydaje mi się że wyniosłam z tego wszystkiego naukę. Może w końcu wyrzucę to z siebie…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zbesztana za szczerość….

08 maj

Jak w tytule napisałam – zostałam zmieszana z błotem za swoją szczerość, za to że wyraziłam temat na pewien temat. Zostałam nazwana nikim. Ale wszyscy są po mojej stronie – że nic złego nie zrobiłam. A o co poszło ? No tak ” koleżanka stwierdziła że nie je słodyczy więc nikt u niej w domu nie może tego robić. Że ja chcą zjeść to mają z domu wychodzić itp. Ja jej na to że to nie jest mądre. Że każdy może jeść to co chce.  Że w ogóle powinna zmądrzeć bo w wieku 24 lat nie wyprawia się takich ceregieli.  A jak jej przeszkadza że ktoś coś je niech sama wyjdzie. Ja po prostu wyraziłam swoje zdanie. Ale ona na mnie napadła. Że jestem wredna, że stara, że kłamię, że jestem tak na prawdę nikim.  Że to że zrzuciłam 30 kg to nic nie znaczy, że i to co z tego że choruje – i że i tak pewno kłamie. Że jestem stara. No niech mi ktoś powie czy to jest zachowanie człowieka dorosłego ? Tak oczywiście chorobę sobie wymyśliłam – nie ma to jak dla zabawy trafiać w stanie krytycznym do szpitala, nie ma to jak łykać co dzień paskudne lekarstwa, które jednego dnia działają a następnego po nich mdleje, zwracam treść żołądkową itp. Ja sama sobie nie wmawiam że wyglądam młodo. Inni tak mówią – a jak ludzie tak mówią – nawet Ci pierwszy raz napotkani – to chyba tak jest. powiem szczerze że dziewczyna ma ze sobą kłopot, oczekuje że każdy będzie ja po główce głaskał i mówił że idealna jest.  Nie powiem trochę mnie to zabolało, myślałam sobie – może nic nie powinnam mówić ? Ale nie dlaczego nie ? Przecież każdy z nas ma prawo do swojego zdania.  A oczywiście ta osoba już dla mnie nie istnieje, bo tak mi naubliżała jeszcze że głowa mała. No cóż…  Jestem szczera i każdy o tym wie. Ostatnio inna koleżanka się wściekła że położyła okulary na podłodze i je straciła. Tzn. syn rozdeptał, oczywiście nie chcący. I jej też powiedziałam – że jak by nie kładła na podłodze to by miała w całości. I co obraziła się ? Ach no za co ? Na szczęście jest normalną i pożartowałyśmy na ten temat nawet. Ale cóż nie będę się się spuszczać nad osobami, które nie umieją wysłuchać opinii drugiej osoby. Nie ma sensu.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dorosłe Dzieci

29 kwi

Dorosłe dzieci – tak określam osoby, które mając prawie lat – dzieści zachowują się jakby miały – naście.  Wciąż na utrzymaniu rodziców, i ciągle mówiący że mają czas. Zamiast zacząć np. pracować wolą się w basenie wylegiwać bo im się nie chce pracować. I mówią to bez ogródek. Hmm ale przecież rodzice wiecznie ni będą płacić za dorosłe dziecko. Przecież skarbonka się kiedyś zamknie i co wtedy. Może ja mam dziwne spojrzenie na świat – może to teraz normalne. Ale dla mnie to porażka. jakie Ci ludzie mają perspektywy jak są nauczeniu że mama i tata zawsze kasę dadzą. Zawsze będą utrzymywać. Echh. Ale cóż dostaną bolesną nauczkę od życia – kiedy będą musieli to życie na własny rachunek prowadzić. Nie życzę nikomu źle – ale takie sytuacje i takie myślenie ludzi mnie przeraża.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Takie Tam Sobie Myśli

24 kwi
 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Taka Nicość !!!!!!!!!!!!!!!!

23 kwi

Czasem mam tysiąc myśli ale nie umiem ich wyrazić. Tak dużo do powiedzenie a zarazem nic. To jakaś blokada, która nie pozwala wyrazić tego co bym chciała. Wkurza mnie to :-|  W ogóle mam mieć spotkanie klasowe z technikum. Nie idę. Dlaczego ? Bo akurat wtedy mam ważne egzaminy. A druga sprawa – oni mnie zawsze prześladowali i gnębili bo byłam chora, bo byłam gruba. Jak schudłam to nagle się zaczęli przymilać.  Nie potrzebni mi są już, nie utrzymuje z nimi kontaktów i tak jest dobrze. Mam swoich znajomych, którzy mimo wszystko są obok mnie. Reszta niech wrotki pali i tyle.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niedzielnie

19 kwi

Piękny słoneczny dzień się zapowiada. Ech ta nasza pogoda. Wczoraj zimno dziś ciepło. Ale mam nadzieję że zimy już nie będzie. Dziś będę robiła kaczuchę mniam. Mam nadzieję że mi dobra wyjdzie. Lubię gotować. Wymyślać różne dania. Wcale nie trzeba mieć wielkich finansów żeby coś dobrego zrobić. Ale są i tacy, którzy myślą inaczej. Cóż zrobić.

Zaraz 2 kawka wpadnie i pewno coś w tv obejrzę.  Potem spacer z psiakiem. Taka samotna trochę samotna niedziela dla mnie. Moja 2 połówka śpi po 3 zmianie, a i dzisiaj idzie na nockę. Więc ze wspólnego spaceru nici. Zostaje mi piesek haha. Ale nie lubię jak mój ma 3 zmiany jeszcze w niedzielę i do tego w tak ładną pogodę. Wyszło by się gdzieś a tu nic. Ale takie życie.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Akceptacja

17 kwi

Czym jest akceptacja ? Każdy wie, ale nie każdy jest w stanie akceptować pewne rzeczy. Szkoda. Patrząc na ludzi czasem jestem przerażona. Jak łatwo im przychodzi ocenianie człowieka na podstawie wyglądu. Tak tak – dla mnie to już samo dno. Kto dał nam prawo oceniania drugiego człowieka na podstawie wyglądu ? Np. Ktoś jest przy kości – to dużo je. Ktoś się przewróci na chodniku – to naćpany, pijany. Ktoś z Zespołem Downa – to na pewno nic nie potrafi i jest głupi. Ktoś na wózku inwalidzkim – nie watr naszego zainteresowania – bo wstyd się z takim przyjaźnić – bo niepełnosprawny. Ktoś opóźniony w rozwoju to już w ogóle nie wart niczego. Najgorsze że to się słyszy że są tacy ludzie  -  hmm to nie ludzie to jakieś dziwadła, które myślą że im wszystko wolno i że są idealni. Tak na prawdę to z nimi jest coś nie tak. Powinniśmy się uczyć od tych ludzi trochę różniących się od nas. A czego ? Tego są mądrzejsi – myślicie że oni pomyślą sobie np. ten jest gruby to za dużo je? O nie z pewnością nie. Każdy z nas jest inny, ma swoje wady i zalety. Nie ważne czy jest się sprawnym czy nie, czy ma się jakieś choroby czy nie. 

Na swoim przykładzie. Zawsze byłam gruba i wszyscy że z jedzenia. A nie prawda. Mam niedoczynność tarczycy. A wiadomo z czym ta choroba się wiąże . Ale przecież nie będę każdemu tłumaczyć dlaczego. Teraz schudłam. Jeszcze trochę zostało. Ale nie jestem idealna. Nie jestem w pełni sprawna. Mam chore serce nie mogę wielu rzeczy robić. Mam problemy z innymi schorzeniami. Czy czuję się gorsza? Kiedyś tak. Teraz nie. Jestem jaka jestem. Mam swoje wady i zalety jak w wyglądzie tak i w charakterze . Nie chciałabym być idealna i sądzę że nikt normalny by nie chciałby być.

Dlatego zacznijmy myśleć nad tym co robimy, co mówimy. Nikt z nas ideałem nie jest. Na szczęście.

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii